|
Strona 1 z 6 Mimo długiej kolejki (jednocześnie mogło wejść ok. 500 osób) czas oczekiwania przesadnie się nie dłużył. Już przed wejściem mieliśmy przedsmak wzorowej organizacji - każdy mógł liczyć na dowolną informację o imprezie, otrzymać ulotkę. Ba, gospodarze wyszli do 'kolejkowiczów' spragnionych wrażeń technicznych częstując ich kawą, herbatą i cukierkami. Przewidziano, że na "Noc Robotów 2010 - Dotknij Przyszłości" do stołecznego Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów (PIAP) przyjdą tłumnie rodziny z małymi dziećmi i do tego niekoniecznie z samej Warszawy. Imprezę adresowano do wszystkich zainteresowanych wyręczaniem człowieka w pracach żmudnych, brudnych, ciężkich i niebezpiecznych, do pasjonatów techniki i rozrywki połączonej z nauką. 
Wstęp był bezpłatny. Na czas swobodnego zwiedzania trzeba było zarezerwować sobie minimum dwie godziny. Impreza odbyła się 21 maja b.r. i dostępna była od 16-tej do północy. Na terenie PIAP atmosfera bliska kosmicznej - mnóstwo maszyn, małych i dużych, jeżdżących i latających, pływających i śledzących, badających i dźwigających, walczących na arenie i rehabilitujących. Wśród mechanizmów 'myślących' dostrzegliśmy także robota-filozofa, którego przy życiu zdawała się trzymać tylko elektryczna energia i 'myśl' o przetrwaniu na wyznaczonej przestrzeni. Widzieliśmy prezentację projektu 'piwo', który wydaje się nie mieć wiele wspólnego z&nsbp;browarem (chociaż kto tam wie studentów). Otóż podczas juwenaliów ściana jednego z wrocławskich akademików zamienia się w potężny wyświetlacz, którego świetlnymi pikselami są okna.
Uwagę gości przyciągały zdalnie sterowane oraz tzw. inteligentne roboty do pracy i zabawy, dla służb medycznych, ratowniczych, porządkowych i specjalnych. Obejrzeć można było z bliska maszyny zwiadowcze, meteo, przemysłowe, terenowe, mobilne. Królowały napędy kołowe, gąsiennicowe, śmigłowe, elektryczne, magnetyczne, pneumatyczne. Studenci z Politechniki Wrocławskiej pokazali roboty mobilne z napędem tunelowym, wyposażone w sonar ultradźwiękowy, łącze BlueTooth i analogowe kamery z digitalizerami obrazu.
Zwiedzający pytali, np. jak skonstruowano mechaniczną rybę pływającą w najprawdziwszej wodzie? Odpowiedzi udzielali absolwenci Politechniki Krakowskiej, którzy przywieźli do Warszawy tę cyber-rybę, innowację 2010. Choć to jeszcze zabawka to być może poważny krok ku łatwiejszej penetracji bagien i głębin morskich, bliższemu poznaniu życia w środowisku wodnym ale również krok ku łatwiejszemu usuwaniu awarii podmorskich odwiertów naftowych w przyszłości.
Po wybuchu metanu czy pyłu węglowego w kopalnianych korytarzach ratownicy nie mogą zejść na dół od razu więc na rozpoznanie terenu katastrofy wysłać można robota potrafiącego 'chodzić' po ścianach. To takie 'łażące stopy' (robot spider) zdolne zabrać na pokład czujniki, rejestratory, przekaźniki i narzędzia. Robot przysysa się do podłoża (napęd pneumatyczny) albo przykleja doń magnetycznie i bada, ocenia, informuje, reperuje.
Jak ciężkie jest życie lakiernika, ze względu na szkodliwe opary występujące w czasie pracy, wie każdy. Tę robotę także potrafi wykonać, nomen omen, robot. Na nocnej wystawie w PIAP zaprezentowano takiego malarza, artystę malarza z prawdziwą, choć typowo przemysłową, paletą farb. Inny robot prezentował swoje możliwości w zakresie rehabilitacji i poprawy sprawności ruchowej kończyn po przebytych udarach mózgu i schorzeniach ortopedycznych, a pasażerom mającym trudności z poruszaniem się pokazano zdalne sterowanie pojazdem przewożącym. Skomputeryzowana konsola operatorska platformy mobilnej IRPS (elektryczne auto bez kierownicy, meleks) do prowadzenia pojazdu określoną trasą też była dostępna dla zwiedzających. Mieliśmy także pokaz możliwości odtwarzania ruchów ręki przez protezę wykorzystującą sygnały elektryczne mięśni i nerwów.
Za miłośników i mistrzów robotyki powszechnie uważa się Japończyków. Ta ich techniczna ciągotka powoduje, że używają robotów nawet jako kucharzy, przyjaciółek do plotkowania oraz domowych i firmowych pupili. W maju tego roku para geek'ów wzięła nawet ślub w obecności księdza-robota o imieniu I-Fairy. Tymczasem nasi studenci, inżynierowie i modelarze nie mają się czego wstydzić jeśli chodzi o zaawansowaną robotykę. Tylko rozmach w tej dziedzinie jeszcze jakby wciąż nie taki jest jak oczekiwany.
Według danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego za 3-4 lata na rynku pracy może brakować aż 47 tysięcy inżynierów! Inicjatywa PIAP, który obchodzi w tym roku 45-lecie istnienia, wydaje się daleko skuteczniejszym sposobem na odbudowanie myśli i kadry inżynierskiej niż dotychczasowa, urzędnicza gadanina o reformie naszego szkolnictwa technicznego. Naśladowcy pilnie poszukiwani, aby dzisiejsi obserwatorzy już jutro mogli stać się doskonałymi konstruktorami.
<< Start
< Wstecz -
Dalej >
Koniec >>
1
2
3
4
5
6 |
|